A co łoś w środku ma?

      Szybkie wydarzenia potrzebują szybkiej reakcji. Pragnę się odnieść do wczorajszego spotkania 35 Wszechnicy Biebrzańskiej i wykładu dr Komendy, dotyczącego populacji i problemów łosi biebrzańskich. Przy całym szacunku dla pana Nadleśniczego, którego fachowości nie kwestionuję i w wielu sprawach, podobnie jak inni, uważam go za autorytet, nie mogę się jednak zgodzić z kilkoma tezami zawartymi w wykładzie. W czasie spotkania nie było czasu, aby przedyskutować niezgodności, bo program Wszechnicy był bardzo napięty. Nie mam uwag do części historycznej, zastanawia mnie jednak część, którą nazwałbym uzasadnieniem odstrzału łosi w Polsce.
      Otóż jak dowiedzieliśmy się populacja łosi biebrzańskich nie rozwija się a wręcz przeciwnie ulega degradacji. Sam pamiętam jak kiedyś szacowano ilość osobników na 700, a nawet 800 i więcej, dzisiaj zaledwie 600-650. Przy szacunkowym wzroście populacji rzędu 28, a nawet 30%, to co z tymi łosiami się dzieje? Nie migrują do Puszczy Augustowskiej, ani do Puszczy Knyszyńskiej - udowodniły to badania genetyczne. Prawdopodobnie część z nich przepada w lasach mazurskich. Ale tego jeszcze nie zbadano. Co więc z tymi łosiami jest? Ano trzeba przeprowadzić badania naukowe, które pozwolą przeanalizować zjawisko znikania łosi. Chyba znikania, bo wspomniano o odnajdowaniu zaledwie kilku padłych zwierząt rocznie i kilkunastu ofiarach związanych z wypadkami drogowymi. Ale my tu mówimy o przyroście rzędu 150-200 sztuk rocznie! Tyle stanowi przyrost populacji nad Biebrzą. Wątpliwości nie ma i co do tego mogę się skłonić, łosie w parku w okresie zimy nie mają zbyt wiele pożywienia. Ale czy fakt ginięcia w wypadkach zwierząt wychudłych świadczy o grożącej łosiom śmierci głodowej? Może to jest zjawiskiem normalnym, że przy drogach giną zwierzęta słabe najbardziej zdesperowane, może chore, ale generalnie nie radzące sobie z zimową rzeczywistością. Wykład sugerował, że łoś w BbPN głoduje, powoduje szkody, wypadki i trzeba to zbadać. Aby to zrobić, trzeba temu łosiu zajrzeć do środka. Materiał do badań można pobrać jedynie w ciągu godziny od śmierci zwierzęcia. Niestety łosie z wypadków dostarczają materiału zbyt późno, bo po wypadku często odwlekają się na połamanych nogach i nie można ich znaleźć. Więc co, ano trzeba pozyskiwać materiał do badań na Uniwersytecie Białostockim poprzez palnięcie ze sztucera do zwierza. Myślę, że pojawienie się w tle szacownej instytucji naukowej mocniej uwiarygodnia odstrzał. Tylko, kto widział łosia to wie, że zwierz nie boi się zbytnio i pałą można go okładać. Zezwolono na odstrzał jedynie 80 sztuk i to poza Parkiem Narodowym ( uf! co za ulga!). Na szczęście proceder zatrzymał Minister Ochrony Środowiska po apelach ludzi, którym zależy na tym, aby te piękne zwierzęta mogły cieszyć się życiem. Ciekawi mnie, co też stwierdzono w tych bodajże 42 odstrzelonych osobnikach. Jakież to pasożyty i wstrętne geny posiadają, że tak znikają z obszaru BbPN. Znowu może głupie pytanie: jeśli chodzi o dobro populacji biebrzańskiej, to dlaczego zagląda się w trzewia populacji Knyszyńskiej czy Augustowskiej? Przecież wcześniej słyszeliśmy, że to nie są łosie migrujące znad Biebrzy. Jak takie badanie może pomóc łosiom biebrzańskim? Do łosi nie wolno było strzelać przez dziesięć lat. Czy to aby nie za długo dla lobby łowieckiego? Pewnie trzeba płacić za szkody rolnikom, bo łoś w szkodę lezie i wyżera młodniki hodowlane, a zakładanie upraw leśnych dotowane jest przez UE. Ale przecież za szkody wyrządzone przez zwierzęta chronione płaci państwo a nie koła łowieckie. Tylko jaki jest naprawdę status łosia: zwierzę łowne czy chronione. Moratorium na odstrzał chyba nie zmieniło jego statusu? Ale zabrnąłem za daleko. Nie może chodzić o tak przyziemne sprawy. W skrócie wychodzi na to, że aby łosiom biebrzańskim pomóc to należy redukować pogłowie zwłaszcza na terenach przyległych do BbPN. Jak to powiedziano na koniec wykładu, że dopiero wyniki badań z Uniwersytetu Białostockiego powiedzą jak dalej postępować z biebrzańską populacją łosia. Co to znaczy? Jak postępować, może pomagać jej poprzez selekcyjne odstrzały? Co może ubić myśliwy w Polsce, aby pochwalić się kolegom? Jelenia? Każdy ma. Dzika? Każdy ma. Sarny - dla pospólstwa. Ale łoś nad kominkiem, to dopiero coś. Ciekawi mnie, czy okres pobierania materiału dla UB do badań, nie zbiegł się przypadkowo z okresem noszenia przez byki największego poroża? Czy przypadkiem było - myślicie drodzy czytelnicy - zastrzelenie żubra przez myśliwego, bo podobny jest do dzika? Czy nie warto jest przestać być myśliwym, ale mieć na rozkładzie odstrzelenie żubra? Kto przebije takie trofeum? Czy kolej teraz na błąd myśliwego, który w Karpatach pomyli bażanta z niedźwiedziem? Jak w to wszystko wpisuje się łoś? Populacja nie rozwija się, takie były wnioski końcowe i trzeba cos z tym robić, pomagać itp. Następny był wykład o wilkach i co?…populacja w parku też jest stabilna. Czy należy po odstrzeleniu zajrzeć kilkunastu osobnikom do środka, aby stwierdzić dlaczego nie ma rozwoju? Oczywiście pytanie postawiłem z przekąsem, aby uzmysłowić wszystkim bezsens retoryki z wykładu o łosiach. Może właśnie, jak w przypadku wilka, populacja łosia ustabilizowała się na poziomie maksymalnym? Łoś powraca w całej Polsce i podchodzi już zasięgiem pod Karpaty. Może powinno się sprawdzić skąd w całej Polsce biorą się łosie, a nie tylko opierać się na danych z Knyszyna czy Augustowa. A ekspansja na Pomorzu i zachodzie Polski? Może łosie biebrzańskie nie znikają tylko jednak migrują. A już tak na koniec: naukowcy kombinują, jak ożywić (oczywiście klonując) mamuta Jarkowa z syberyjskiej tundry. Nie wiem, ile lat ma to „ścierwo”, chyba bardzo dużo - a my nie możemy pobrać do badań, jakie by nie były zaawansowane, materiału od zwierzęcia po wypadku z terenu BbPN? Może to nasza nauka karleje, a nie populacja łosia? Rybom na świecie wszczepiają chipy i pobierają DNA!
      Kilka tygodni temu będąc w Warszawie trafiłem do EMPIKU i tradycyjnie poszedłem na stoisko z gazetami hobbystycznymi. Wziąłem do ręki pisemko (z ciekawości) dotyczące przedziwnej dyscypliny sportowej, jaką jest łowiectwo, a w środku artykuł uzasadniający odstrzał łosi w celach naukowych. Jakież to piękne, że środowisko myśliwych chce pomagać łosiom, których nie można „pozyskiwać”. Chyba dobrze zapamiętałem to wspaniałe słowo z wykładu. Jakie to szczęście, że p. Komenda nie reprezentuje stanowiska BbPN. Tylko co będzie gdy Uniwersytet Białostocki przedstawi swoje wnioski? Wnioski uwiarygodnione badaniami naukowymi.
       P.S. Widziałem w tym roku na „carskim” setki łosi i ani jednego zdychającego chudzielca. Zdjęcia które dzisiaj zamieszczam pochodzą z soboty. Za wyjątkiem tych, które nigdy nie miały być upublicznione na mojej stronie. Teraz jednak je pokazuję, tak wygląda łoś po śmierci. Może wstrząśnie sumieniami.
      P.S.2 Mam nadzieję, że intencje wykładu były inne, a ja jedynie źle go zrozumiałem!